|
Trening Muay Thai - 2.5 godzinny |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Czwartek, 26 Styczeń 2012 03:15 |
|
Czy Polacy wytrzymają poranny trening trwający 2.5 h? Czy Ty byś wytrzymał? Zapraszam na facebookową stronę gdzie trwa dyskusja. Pojawia się tam również wiele ciekawych filmów i wpisów, na pewno na tym skorzystasz - > http://www.facebook.com/pages/Agoge-Muay-Thai/205468642854118 |
|
Relacja pierwszego pełnego dnia |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Wtorek, 17 Styczeń 2012 14:14 |
Na wstępie: Zamieściłem na facebooku filmik ze sparingu Tajów, bez oszczędzania się, jak chcesz być na bieżąco z artykułami i newsami muaythaix.pl to kliknij "lubię to". Poranny trening to worek, tarcze, klincz + "końcowe ćwiczenia". Zauważyłem, że lepiej mi się tarczuje jak najpierw pouderzam trochę w worek i dopiero wtedy wejdę na tarcze. W Bangkoku zawsze po rozgrzewce pierwszy lądowałem u trenera więc nie było jak najpierw robić worka. Po tarczach, klincz. Coś co kocham, i tutaj to robią 2x dziennie, w klubie w Bangkoku niestety mam możliwość robienia go tylko raz dziennie. W klinczu trzeba na prawdę mieć mnóstwo siły z Tajami, kondycję oczywiście też nieprzeciętną... 15 min i styka, myślę, że za tydzień lub dwa będę mógł działać po 30 min. Co do tarcz z trenerem to średnio podoba mi się jego styl, nauczył mnie już paru rzeczy i poprawił za co jestem mu bardzo wdzięczny, jednak tarcz super nie trzyma. Wpis z facebooka przed 2 treningiem: "16.00 Prawie w ogóle nie spałem mimo strasznego zmęczenia, trener napieprza w moje drzwi, żebym się zbierał, dobre podejście ma. Po treningu napiszę dłuższy post odnośnie treningu porannego i tego co mnie czeka zaraz, (o ile będzie coś innego niż już pisałem). " No i wydarzyło się całkiem sporo. Na początku dostałem opieprz, że nie poszedłem biegać o 15;30 żeby być gotowym już na 16. Myślałem, że zaczynają wszyscy punkt 16 ale jak widać się myliłem. Po bieganiu, worek. Następnie tarcze, znowu słabiutko z trzymaniem tych tarcz, można się zmęczyć jak najbardziej i często ciężko oddychałem, ale tu chodzi o ilość technik, które mam wykonać z trenerem. U niego było to z reguły lewy prawy i kopnięcia. Bardzo mało łokci, bardzo mało kolan. Łokcie bardzo lubię więc nie wyobrażam sobie ich robić mało. Przed tarczami z tym trenerem myślałem, żeby pójść do innego trenera, jednak było mi głupio, bo tutaj trener wybiera zawodnika i raczej się go nie zmienia... Zmiana trenera oznacza, że nie spodobał mi się, że coś było nie tak, a to już jest mało fajna sytuacja. Po tarczach klincz. Tutaj było dosyć ciekawie. Na ring zeszło się wielu trenerów, trenerzy ci nie są w podeszłym wieku jak w klubie w Bangkoku, są młodzi. Widać, że całkiem nie dawno zakończyli karierę, to jest bardzo duży plus. Wielu tych trenerów wygląda tak, że bez oglądania jak ćwiczą wiecie, że są bardzo dobrzy. Z twarzy jak łebki, zacharzy, profesjonaliści. Ustawić ich obok siebie to ciekawie to by wyglądało. Klincz był bardzo ciężki z nimi, dalej nie czuję odpowiedniej mocy w rękach, która mogłaby sobie z nimi poradzić, technika super. Ostatni raz kiedy klinczowałem na poważnie to bardzo dawno temu. Zajmie mi trochę czasu żeby sobie wszystko przypomnieć. W jednym z poprzednich postów pisałem o jednej technice, po której leżałem w ułamku sekundy. Załapałem o co chodzi jak trener mi ją tłumaczył i przyznam, że to perełka, udało mi się ją zastosować dzisiaj na 90 kg Taju więc jak widać jest dobra. Po 15 min klinczu przerwa. Około 200 kolan na worek, trochę łokci i... rozmowa z jednym z trenerów o którym mi mówił mój dobry znajomy ze Słowacji. Poszedł na pełną wymianę z Anuwatem na sparingu więc chłopak ma jaja, dlatego mu zaufałem i zagadałem do trenera z którym on się szkolił. Widziałem, że tarczuje całkiem dobrze(wiele nie widziałem bo sam w tym momencie byłem na tarczach) i tak męczy swojego zawodnika, że tamten ledwo co stoi... Zatem, po treningu podszedłem do niego z zapytaniem odnośnie prawego sierpa. W muay thai uderza się sierpa inaczej niż w boksie, przez wiele lat nie wiedziałem jak bić, co będzie lepsze... Rozmawiałem o tym z wieloma Tajskimi trenerami, zdania bardzo różne. Tak zaczęła się rozmowa... Szczerze to nie wyglądał bardzo przyjaźnie, wręcz w stylu - nie podchodź... Po zadaniu mu tego pytania okazał się bardzo gadatliwy. Już po krótkiej rozmowie, można było zauważyć, że straszny z niego kot.. i dobry nauczyciel. Dokładnie tłumaczył mi dlaczego bić w ten sposób, a nie w inny, odwoływał się do walk. Rzadko można spotkać takich trenerów, na prawdę rzadko. Ma 30 lat, nie wiem ile walk. Pytałem się go o kluby, które warto odwiedzić. Na pytanie czy klub xxx lub yyy jest dobry i który lepszy mówił z reguły, że są dobre i ciężko stwierdzić, który jest lepszy, po prostu się nie da. Powiedział, że bardzo podobnie jak tutaj. Wychodzę z założenia, że klub może mieć słabą opinię, ale jeżeli będzie w nim przynajmniej jeden dobry trener i kilku Tajów do klinczu czy sparingu, to jesteś w dobry rękach. Mówił bardzo dużo, wiele rzeczy o których wspomniał zachowam dla osób, które zdecydują się trenować w klubie, który prawdopodobnie otworzę, informacje te nie są konieczne w tym poście. Powiem tylko o jednym bo może przeczyta to jakiś trener i da mu to do myślenia co się przełoży na jego lepsze wyniki, na przykład. "...jak zawodnik wychodzi na ring, który nie ma techniki, nie uderza jak zawodnik tylko turysta, robi 10 ciosów na raz to ludzie myślą "kto go tego nauczył, gdzie jest jego trener, pokażcie mi go", dlatego szkolę moich zawodników i przygotowuję do walki jak najlepiej potrafię. Mój zawodnik świadczy również o mnie" Powiedział mi że najbardziej lubi kolana i klincz, jak trzymał tarcze swojemu zawodnikowi, widziałem, że sporo robili klinczu, włączenie klinczu z innymi technikami jak kopnięcia itd. jest mega męczące. Czeka mnie za pewne to samo. Koleś zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zapytałem się, czy może mnie trenować, zgodził się. Co ze starym trenerem? Mam nadzieję, że jakoś rozejdzie się po kościach, a nowy przekaże mi wiedzę o jakiej wcześniej nie wiedziałem. |
|
Suwit Muay Thai - powrót do treningu |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Poniedziałek, 16 Styczeń 2012 13:58 |
Od razu napiszę, że fotki klubu w którym aktualnie jestem zobaczycie na facebooku, nagrałem również filmik ze sparingu Tajów jednak nie wiem czy uda mi się go dzisiaj wrzucić bo sporo waży. Odnośnie muay thai..dostałem cenne informacje od jednego z Tajów o klubach do których się udaję. Tiger Muay Thai - "2 rundy tarcz i spadaj". Mówił, że jest mnóstwo ludzi więc to już mówi samo za siebie, że nie warto. Wpadnę tam popatrzeć na jeden trening to będę mógł powiedzieć coś więcej. Polecał za to dwa inne kluby z naciskiem na Suwit na którym najbardziej się skupiam. Ciężki trening, zawodnicy walczący tylko w Bangkoku, oznacza to tylko wysoki poziom więc wstępnie jestem zadowolony... W ostatnim dniu pobytu, w turystycznym klubie muay thai, gdzie bardziej regenerowałem mocno obolałe stawy niż trenowałem okazało się, że główny trener wywodzi się z Kaewsamrit. Mówił, że trenuje też w innym klubie przed walkami, ale miło słyszeć od dobrych fighterów o klubie w którym spędziłem wiele miesięcy i nauczyłem się wszystkiego w innych rejonach Tajlandii. Polecił mi Suwit muay thai. O bardzo słynnym klubie tiger muay thai wypowiedział się, że jest tam mnóstwo ludzi i podejście jest typu, "2 rundy na tarczach i spadaj".O innym - Dragon muay thai, nic nie mówił, ale wyszło na to, że lepszy od tigera, ale nie aż tak jak suwit. Podróż tam zabrała mi jakieś półtorej godziny, przez 30 min musiałem się wlec z bagażami bo nie mogłem złapać taxi. Kilka osób na skuterach podjechało z zapytaniem czy mnie podwieźć za parę bahtów (jest to również forma taxi). Po zadaniu im pytania jak niby chcą zapakować to wielką walizę, zmywali się. Podjechał kolejny skuterek, koleś mówi, że nie ma problemu, że jakoś damy radę. Co wymyślił? Aby ciągnąć walizkę na kółkach za skuterem! Wyobraźcie sobie jak to wyglądało! Jechaliśmy 25km/h ale daliśmy radę. Powitanie w klubie ciepłe, sporo obcokrajowców, każdy dla siebie serdeczny. Jedzenie super, zaletą tego klubu jest, że z menu wybieram sobie co chcę jeść, płacę jakieś 5.5zł i dostaje wielką michę jedzenia. O wiele lepiej to wyglądaj niż w kaewsamrit. Tam zrobią dwa talerze jednego jedzenia i nic poza tym, do tego potrawy stale się powtarzają. Jeden z obcokrajowców nawinął coś, że Tajowie trenuję jak obcokrajowcy skończą. Zdziwiłem się i zaniepokoiłem bo trenowanie w ten sposób za bardzo mi nie odpowiada. Od razu poszedłem do szefa i powiedziałem wprost, że chcę trenować z Tajami, jak to ma tak wyglądać jak mówił tamten obcokrajowiec to zostanę najwyżej parę dni, jeżeli trening z Tajami to minimum miesiąc. Dodałem, że zobaczę jak ten trening będzie wyglądał i wtedy się jeszcze zobaczy. Okazało się, że Tajowie zaczynają trening jak tylko wrócą ze szkoły. Nie ma podziału na Tajów i obcokrajowców. Ulżyło. Jeden z trenerów zapytał się gdzie wcześniej trenowałem. Powiedziałem, że kaewsamrit. Okazało się również i on się z tego klubu wywodzi, żeby było śmieszniej miał tego samego trenera co ja. Ma niesamowicie długą bliznę pod okiem, pierwszy raz widziałem coś takiego, nie trudno się domyślić, że od łokcia... Na treningu zrobiłem z nim tarcze, znacznie gorzej je trzyma niż ten mój trener z Bangkoku. Za to sparing czy klincz pełna profeska. W klinczu robił mi takie wycięcie, że nie wiedziałem nawet kiedy, co i jak, a już leżałem. Pierwszy raz coś takiego doświadczyłem, jutro ma mi pokazać jak to robić. Runda na tarczach trwa 4 min. Klub ten ma na prawdę super urządzenie, które po jakiś 3:45 min wydaje podwójny dźwięk oznaczający aby przyśpieszyć. Kiedy wybija 4 min, wydaje długi dźwięk oznaczający trening. Możecie być pewni, że to samo będzie w moim klubie, tylko, że runda będzie trwała minutę dłużej. Warto tu było przyjechać, chociażby po to aby zobaczyć to urządzenie. W klubie tym trenuje mnóstwo ludzi, bardzo dużo Tajów, jednak również bardzo dużo turystów. Jeżeli miałbym porównywać do kaewsamrit to dla początkującej osoby, która dopiero zaczyna trening w Tajlandii lepszy byłby kaewsamrit. Są tam dwie sale, na jednej z nich bardzo prowadzą za rękę, mówią co masz robić, itd. Bardzo wszystko zorganizowane. W Suwit z tego co dzisiaj zauważyłem, to większość zrobi swoje tarcze z trenerem, pouderza w worek trochę, zrobi brzuszki i do domu. W klubie tym, nikt się nie będzie o ciebie troszczył, jeżeli nie wiesz jak trenować samemu, to wiele czasu zostanie zmarnowane. Mówię to na podstawie swojego marnotrawienia czasu na treningu, w przeszłości. Mój trening dzisiaj wyglądał dosyć spokojnie, 4 rund tarcz, nie za intensywne tempo, trochę klinczu bez spinania się, kolana i łokcie na worek, walka z cieniem z ciężarkami, brzuchy. Problem był w tym, że za dużo zjadłem przed treningiem więc cały czas czułem się nie komfortowo. Ciało chciało więcej i więcej ćwiczeń, tak jak to zawsze w kaewsamrit. Doświadczenie jednak podpowiada, żeby zrobić mniej i krok po kroku dochodzić do formy... Zapłaciłem dzisiaj za miesiąc, przeliczając na zł, to będzie jakieś 1700 zł. Pokój + treningi. Treningi 6x w tyg, 2x dziennie. W Bangkoku jeździłem co weekend na 2 dni odpoczynku na wyspę, tutaj aby się dostać nad morze muszę mieć skuter, 300 zł za miesiąc, sam nie wiem czy wypożyczać czy nie...Nie daleko jest piękne miejsce gdzie chyba można się wykąpać jednak bez plaży, niebawem wrzucę zdjęcia. Jeszcze jedna rzecz odnośnie treningów muay thai Jeżeli wiesz jak się sobą zająć, masz dużo motywacji to Suwit będzie ciekawym rozwiązaniem i na pewno urozmaiceniem jeżeli nie trenujesz tylko w jednym klubie. Może wydawać ci się "tak, jestem zmotywowany itd", ale chodzi tu też o to abyś robił postępy, a nie bez sensu robił ćwiczenia, które nie przyniosą efektów. Jestem dopiero po pierwszym treningu jednak już widzę ile tu się klinczuje i sparuje. Na takiej samej zasadzie będzie opierał się klub, który założę. Widziałem już całkiem sporo, pytam się trenerów o wszelkie informacje, które mogą mi pomóc w stworzeniu optymalnego treningu dla Polskich zawodników i wierzę, że ten klub będzie perłą, miejscem jakiego jeszcze w Polsce nie było. Być może nie dla każdego bo nie będzie dało się wyjść niezmęczonym, ale nie dbam o to. Jeżeli ktoś chce się nauczyć prawdziwego muay thai, musi na to zapracować. Edycja: Zapomniałem dodać, że klub istnieje od 40 lat, mam nadzieję, że to o czymś świadczy i wyniosę z niego bardzo dużo. |
|
A jednak za ciężki trening.. |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 13 Styczeń 2012 20:14 |
3 rano, położyłem się o 21;30, dalej nie mogę spać. Jak myślałem, że trening dzisiaj zrobiłem lekko, to ręce mówią mi co innego. Odczuwa się dziwny ból w mięśniach, na pewno coś podobnego czuliście kiedyś... Kolejna lekcja, że przy dużej częstotliwości pierwsze treningi muszą być bardzo delikatne.
Wstałem, kupiłem nieświadomie jakieś mega pikantne jedzenie i właśnie próbuje je zjeść..
|
|
Popołudniowy trening w Phuket |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 13 Styczeń 2012 12:00 |
|
Drugi trening w nowym klubie zakończony. Znowu technika i znowu nauczyłem się czegoś nowego, po kilkumiesięcznym treningu w Bangkoku rzadko się to zdarzało w więc jestem szczęśliwy, że poznałem coś nowego. Nowa technika w klinczu oraz kilka myków z wycinaniem. Problem w tym, że tarcze jakie tutaj są robione są bardzo, ale to bardzo pod turystów, nie za dużo, nie za ciężko. Taj trzymał mi i mojemu koledze tarcze jednocześnie. On 20 kopnięć, ja 20 kopnięć. Co chwilę się miało przerwę więc taki trening na tarczach to bez szału...
Znowu był sparing 3x3 min. Wielki atut tego klubu rzadko gdzie spotykany, że 2x dziennie jest sparing.
Trening bardzo ciężki nie był, można było go sobie samemu zrobić ciężkim, ale specjalnie nie robiłem dodatkowego worka, czy walki z cieniem z ciężarkami bo jestem dopiero co po kilkudniowej przerwie, chcę się odpowiednio wdrożyć i nie popełniać wcześniejszych błędów.
|
|
Phuket muay thai trening |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 13 Styczeń 2012 03:14 |
|
Właśnie zakończyłem pierwszy trening po tygodniowej przerwie. Przyznam, że jest to wspaniała rzecz jak czujecie, że nie macie już ochoty na trening, nie chce wam się uderzać na tarczę czy worek, w szczególności worek, bo tutaj musimy sami się zmuszać do uderzeń
Jak wyglądał trening w nowym klubie? 1. Rozgrzewka. Nowością dla mnie były opony, które okazały się super ćwiczeniem, po paru minutach czujemy jakbyśmy biegali 30 min, super rozgrzewa nogi. Na czym polega to ćwiczenie? Po prostu skaczemy na oponie... Jak na zdjęciu
2. Technika kolan, łokci i klinczu. Rzadko można spotkać w tajskim klubie lekcje techniki. Bardzo mi się to spodobało, w końcu coś innego, a nie tylko napiep*** w tarczę
3. Sparing. 3x3 min. Ogólny sparing. Problem w tym, że sparing przez dwie rundy był z obcokrajowcem, który nie trenuje długo więc bardzo techniczny nie mógł być. 1 była z tajem więc już było lepiej. Wnioskuję, że muszę się zmobilizować i po powrocie do Bangkoku, muszę męczyć tajów o lekkie ogólne sparingi. Robią je czasami między sobą dla zabawy, jeżeli się nie upomnisz to ogólnego sparingu przy użyciu nóg i rąk jednocześnie, nie będzie.
4. Brzuchy, pompki
Na końcu zapytałem się trenera co z tarczami, w każdym klubie tarcze są obowiązkowe więc się zdziwiłem czemu nie ma tarcz. Powiedział, że dzisiaj sparingi i klincz więc nie ma tarcz. Z jednej strony czuję, że nie zrobiłem kompletnego treningu, z drugiej strony, dopiero zaczynam po tygodniowej przerwie i nie chcę zrobić tego samego błędu jak na początku, czyli zaczynać za ostro. Tarcz nie ma, za to jest technika, sparing. Zawsze to jakieś urozmaicenie. W Bangkoku będę i tak przez jakieś 3 miesiące więc zdążę jeszcze wrócić do rutyny. W klubie gdzie jestem nie wiem jeszcze ile zostanę, mam do zwiedzenia minimum 3 kluby. Zobaczymy...
|
|
Phuket muay thai |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Czwartek, 12 Styczeń 2012 15:41 |
|
Jestem aktualnie na południu Tajlandii, w mieście Phuket. Przez ostatni tydzień odpoczywałem i regenerowałem stawy, które miałem w nieciekawym stanie. Jutro zaczynam pierwszy trening w nowym klubie. Znacznie różni się od tego w Bangkoku, jednak więcej będę mógł powiedzieć jak go spróbuję. Czuję się dosyć leniwie, tydzień plażowania robi swoje... Zastanawiam się czy to dobry pomysł aby trenować w tym mieście. Moim głównym celem było zobaczenie jakie są tutaj kluby, czy są jacyś dobrzy trenerzy, którzy mogą mnie nauczyć czegoś nowego... Problem w tym, że 26 lutego muszę opuścić Tajlandię na moment aby ponownie uzyskać wizę, zawsze jeździłem do Kambodży... Tym razem musiałby to być inny kraj, np. Malezja. Średnio mam ochotę na takie podróżowanie więc wstępnie planuję, że po miesiącu wrócę do Bangkoku. Jeżeli znajdę tu na prawdę super treningi, to wtedy wybiorę opcję - Malezja. Mam wrażenie, że morze, plaża, cała atmosfera relaksu, które to miejsce otacza, może nie iść w parze z tym co planuje - ciężki trening. Siedzenie tylko w Bangkoku jest bardzo trudne, trening i nic więcej. Co weekend jeżdżę na wyspę, w tygodniu pójdę na spa. Jednak ciągła samotność potrafi dobić... Jeżeli tak siedzieć w klubie przez 4-5 miesięcy, to można zwariować... dlatego też miesiąc w Phuket myślę, że dobrze mi zrobi.
|
|
Zdjęcia z treningu muay thai - tajlandia |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Wtorek, 10 Styczeń 2012 12:36 |
|
Dodałem kilka fotek z treningów na facebooku, kliknięcie "lubię to" i miejcie do nich dostęp. Nowości dotyczące mojego pobytu w Tajlandii również tam będę zamieszczał.
|
|
Muay Thai klub w warszawie |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Wtorek, 10 Styczeń 2012 11:35 |
|
W tajlandii w tym roku jestem od 5 miesięcy, po 4 miesiącach postanowiłem, że znowu muszę wrócić do treningów, podszkolić się jeszcze. W Polsce muszę zacząć coś robić, z czegoś żyć, dlatego najprawdopodobniej otworzę klub muay thai w Warszawie. Będzie to klub przeznaczony głównie dla osób, które chcą ciężko trenować aby jak najszybciej się nauczyć sztuki muay thai. Nacisk będę kładł na rzeczy, których wiele klubów nie ćwiczy lub ćwiczy bardzo mało - klincz, łokcie, kolana. Jest to podstawią muay thai, morderczą podstawą, jak jest wyszkolona do perfekcji. Na każdym treningu planuje robić tarcze, sparing, klincz. Wszystko pod walkę i wzrost siły uderzeń, wszystko tak jak w Tajlandii. Dałem sobie jeszcze 5 miesięcy treningu tutaj. Aktualnie jestem na na Phukecie żeby zobaczyć jak tutaj funkcjonują kluby, może się czegoś nauczyć jeszcze jak znajdę dobrego trenera. Nie wiem ile spędzę tu czasu, przyzwyczaiłem się do do Bangkoku, mam tam bardzo dobrego trenera, który mnie ciśnie, wyszkolił wielkich zawodników i sam był wielkim zawodnikiem... Co do klubu nie czuję się za pewnie ponieważ mam 24 lata, wyglądam całkiem młodo w porównaniu do wielkich trenerów z innych klubów. Wszystko zależy od ludzi, czego będą oczekiwali od trenera. Jedno jest pewne, jeżeli ktoś się zdecyduje na trening ze mną, zrobię wszystko aby rósł w siłę i unikalne umiejętności, których nie zapewni wielu innych trenerów. Spędzilem w Tajlandii blisko 1.5 roku, w tym 8 miesięcy na trening z bardzo dobrymi trenerami i zawodnikami, po dodatkowych 5 miesiącach wierzę, że będę mógł oferować innym swoją wiedzę...
|
|
Aktualizacja |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Wtorek, 10 Styczeń 2012 11:33 |
|
Strona miała zostać skasowana jednak dalej będzie istniała. Dodałem dwa nowe artykuły odnośnie picia podczas treningu oraz budowania wytrzymałości. Zachęcam do komentowania i dzielenia się doświadczeniem
|
|
Tajowie w Polsce |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Sobota, 24 Wrzesień 2011 04:35 |
|
Ze znajomym, który jest aktualnie u mnie w odwiedzinach zastanawiamy się jak miałyby wyglądać treningi w Polsce z tajskimi trenerami. Załóżmy, że będzie dwóch tajskich trenerów. Znajomy wpadł na pomysł żeby zrobić dwie grupy. Jedna, gdzie tajscy trenerzy nie trzymali by tarcz ale by chodzili i cały czas poprawiali podczas rutynowego treningu, który i tak różnił by się znacznie od zwykłych, "polskich" treningów. Na taką grupę mogłyby się zapisać osoby, które nie mają za dużo kasy, miesiąc takiego treningu szacujemy na około 180zł na początek. Ilość miejsc byłaby ograniczona, nie chcielibyśmy robić trzody tylko iść na jakość w szkoleniu. Co do drugiej grupy, była by to grupa bardziej jakościowa, na każdym treningu zawodnik miałby trzymane tarcze przez taja, 3-4 rundy po 5min. Koszt takich treningów musiałby wynosić około 500 zł. Maksymalnie na sali mogłoby się znajdować około 15 osób aby każdy mógł zostać przetarczowany. Jak widać, nie każdy mógłby sobie na to pozwolić jednak wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chce się nauczyć prawdziwego muay to po prostu musi płacić, ja płaciłem po 2000 zł za miesiąc + bilet i nie żałuję ani złotówki. Bardzo proszę o Wasze opinie i pomysły
|
|
Na stronie |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 16 Lipiec 2010 15:14 |
|
“Opisuję swój sposób patrzenia na rzeczywistość. Dla wielu może on wydawać się kontrowersyjny, można się z nim nie zgadzać. Nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że słowami nikogo nie przekonam o ile sam nie będzie chciał w to uwierzyć. Miej jednak na uwadze, Czytelniku, to , że moje poglądy wynikły z moich rozmaitych doświadczeń.” 90% cytatu – Kamil Cebulski “Efekt Motyla” |
|
Bilety do tajlandii |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Środa, 03 Sierpień 2011 16:50 |
|
Kupiłem dzisiaj bilet do Tajlandii. Koszt 2950zł. Wylot 19.08.2011, powrót minimum w czerwcu... Jadę aby tam żyć i grać muzykę, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy ze względu na wyjazd w celu treningu muay thai to śmiało proszę pisać
|
|
Tajscy trenerzy w Polsce? |
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Poniedziałek, 18 Lipiec 2011 03:56 |
|
Ponad rok temu zacząłem pisać na stronie jak na blogu, jednak po czasie stwierdziłem, że nie trenuje jak kiedyś i również średnio mam czas na wpisy, dlatego usunąłem wszystkie myśli ze strony głównej, które zdążyłem napisać. Dzisiaj piszę ponownie ponieważ chciałem się podzielić swoją myślą. Życie trochę mi się wywróciło do góry nogami, co zostało spowodowane przez studia z którymi się właśnie rozstałem...Z tą decyzją plany również muszą ulec zmianie, tak na prawdę to tylko szkoła mnie trzymała w Polsce, teraz jedyne co mnie trzyma to wielka niepewność co dalej oraz chęć nauczenia się grania muzyki na sprzęcie djskim ponieważ kocham muzykę i chciałbym grać w klubach w Tajlandii. Planowany ponowny wylot - w ciągu 1.5 miesiąca... Pytanie tylko co dalej? Nie jestem osobą, która robi tylko jedno przez całe życie, ciągle coś nowego i nowego. Już od dłuższego czasu mam pomysł aby sprowadzić tajskich trenerów do Polski i po prostu otworzyć klub, zorganizować idealne warunki do rozwoju osób, które chcą coś osiągnąć w tym sporcie. Niestety często jest tak, że ambicje nie wystarczą bo nie ma dobrego trenera. Nie marzy mi się rola trenera, chciałbym pokazać jedynie ludziom jak trenować(ułożenie rutyny treningów), cała wiedza, którą zdobyłem nie poszła by wtedy na marne. Trenerami byli by Tajowie, specjalnie wyselekcjonowani, jedni z najlepszych trenerów, być może nawet ci z którymi miałem przyjemność trenować którzy wytrenowali nie jedną gwiazdę tego sportu jakim jest Anuwat czy Hiroya (w wieku 16lat był już mistrzem świata).Aktualnie zawodnik K1
Wszystko fajnie, tylko teraz jak się pomyśli od czego zacząć to już na samym początku brakuje kasy. Wynajęcie sporej sali oraz jej urządzenie, sprowadzenie Tajów co się wiąże z wynajęciem mieszkania i zapewnieniem wyżywienia. Do tego jeszcze dojdzie reklama. Możecie się zastanawiać ile by kosztowały takie treningi, na pewno byłoby to nie mniej niż 300 zł. Cena zrobi dobrą selekcję osób, którym bardzo zależy i chcą się na serio czegoś nauczyć. Czy to drogo? Myślę, że bardzo tanio. Aktualnie jeżeli ktoś chce potrenować z Tajami musi wydać jakieś 6000 zł na podróż licząc, że pojedzie na miesiąc, treningi w tajlandii to 40 zł za średnio 2h (40x30=1200zł) Wliczając nocleg i jedzenie wyjdzie o 1000zł więcej. Na sali na pewno nie mogłoby być przykładowo po 60 osób (w razie gdyby cena była niska) ponieważ nikt by nic nie wyniósł z takich treningów, dlatego im mniej ludzi tym lepiej. Na początek myślałem o 2 trenerach, jakby to jakoś fajnie się rozwijało to można by było myśleć o następnym. Zanim to nastąpi (o ile nastąpi), pozwólcie mi nazbierać pieniądze, które są największą barierą. Twoją myśl, komentarz, pomysł oraz inne zamieść proszę w komentarzu.
|
|