| Phuket muay thai trening |
|
| Wpisany przez Administrator |
| Piątek, 13 Styczeń 2012 03:14 |
|
Właśnie zakończyłem pierwszy trening po tygodniowej przerwie. Przyznam, że jest to wspaniała rzecz jak czujecie, że nie macie już ochoty na trening, nie chce wam się uderzać na tarczę czy worek, w szczególności worek, bo tutaj musimy sami się zmuszać do uderzeń Jak wyglądał trening w nowym klubie? 1. Rozgrzewka. Nowością dla mnie były opony, które okazały się super ćwiczeniem, po paru minutach czujemy jakbyśmy biegali 30 min, super rozgrzewa nogi. Na czym polega to ćwiczenie? Po prostu skaczemy na oponie... Jak na zdjęciu 2. Technika kolan, łokci i klinczu. Rzadko można spotkać w tajskim klubie lekcje techniki. Bardzo mi się to spodobało, w końcu coś innego, a nie tylko napiep*** w tarczę 3. Sparing. 3x3 min. Ogólny sparing. Problem w tym, że sparing przez dwie rundy był z obcokrajowcem, który nie trenuje długo więc bardzo techniczny nie mógł być. 1 była z tajem więc już było lepiej. Wnioskuję, że muszę się zmobilizować i po powrocie do Bangkoku, muszę męczyć tajów o lekkie ogólne sparingi. Robią je czasami między sobą dla zabawy, jeżeli się nie upomnisz to ogólnego sparingu przy użyciu nóg i rąk jednocześnie, nie będzie. 4. Brzuchy, pompki Na końcu zapytałem się trenera co z tarczami, w każdym klubie tarcze są obowiązkowe więc się zdziwiłem czemu nie ma tarcz. Powiedział, że dzisiaj sparingi i klincz więc nie ma tarcz. Z jednej strony czuję, że nie zrobiłem kompletnego treningu, z drugiej strony, dopiero zaczynam po tygodniowej przerwie i nie chcę zrobić tego samego błędu jak na początku, czyli zaczynać za ostro. Tarcz nie ma, za to jest technika, sparing. Zawsze to jakieś urozmaicenie. W Bangkoku będę i tak przez jakieś 3 miesiące więc zdążę jeszcze wrócić do rutyny. W klubie gdzie jestem nie wiem jeszcze ile zostanę, mam do zwiedzenia minimum 3 kluby. Zobaczymy...
|
