Muay Thai Warszawa

Jak wygląda trening w Tajlandii
Jak wygląda trening w Tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 16 Lipiec 2010 19:03

Opiszę treningi, których miałem przyjemność doświadczyć. Treningi w 3 klubach. Lanna Muay Thai, Kaewsamrit Gym, Niekomercyjny tajski klub (nazwy nie znam)

Lanna Muay Thai - Chiang Mai

Treningi 6 dni w tygodniu

1 Trening start - 6:30
Bieganko - 10 km
Tarcze 3x4 min na końcu każdej rundy 10 pompek
Worek
Walka z cieniem

2.Trening start bodajże 16.00
Bieganko 5 km
ewentualna skakanka (0.4 kg)
Tarcze 3x4 min na końcu każdej rundy 10 pompek
Worek
Walka z cieniem

Z trenerem miałem kontakt jak mi tylko trzymał tarcze. Czy mnie czegoś tam nauczyli? Nie specjalnie. Jedną technikę stamtąd wyniosłem + jak się robi efektywne obalenie w klinczu

Ile trwały treningi?

Jak się zrobiło co się miało zrobić to było się wolnym, na czas się tam nie trenuje. Średnio wychodziło 2-2.5 h z rana i 2.5-3 h wieczorem.

Ogólnie:

Ludzie w klubie bardzo sympatyczni, wielu obcokrajowców. Jest gdzie wyjść po treningu, jednak czy po to jedziemy do Tajlandii?

Kaewsamrit Gym - Bangkok

Treningi 6-7 dni w tygodniu - jeżeli ktoś miał walkę to ostatnie dni treningu bez przerwy.

1. Oficjalnie start o 6, ale oczywiście każdy musiał jeszcze poleżeć trochę, nawet Tajowie, start z reguły o 6:30.

Bieganie - 10 km, warunki marne do biegania, biegnie koło ulicy, pełno samochodów, nieświeże powietrze.
Tarcze - 4x5 min w tym jedna sam boks
Worek
Walka z cieniem (intensywna walka z cieniem), często dochodziły ciężarki
brzuchy - 100x

Często po samych tarczach się szło od razu spać, w szczególności jak nie miało się jeszcze przestawionego organizmu. W Tajlandii czas jest + 6 godzin. Bardzo często budziłem się o 2-3 w nocy i nie mogłem dalej spać... i taka męczarnia przez 2-3 godziny. Dopiero po 4 miechach rozkminiłem taki myk jak kawa bez której ciężko, oj ciężko.
Jak miałem wstać np o 7 rano, to nastawiałem budzik na 6:30 wypijałem kawę z puszki, po 30 min kawa zaczynała działać i się 100x lepiej trenowało. Polecam pić połowę kawy ze względu na to, że po treningu potem ciężko zasnąć.

2. Start 15.00
Skakanka 30 min (0.4 kg) - najlepsza rozgrzewka jak dla mnie, wiele osób nie może wytrzymać takiej monotonności. Za pierwszym razem jak byłem w Kaewsamrit to było ciężko, ale za drugim razem bardzo to polubiłem.
Sparingi(pn,śr,pt) 3x5 min
tarcze 4x5min
Worek - ile się chciało tyle się biło, z reguły było to 3x5 min
Klincz - 20-30 min w zależności czy się było w sztosie czy nie, po przerwie na początku na klincz powinno się przeznaczać max 10 min -50% siły, normalnie zawsze na 100% siły się klinczuje. Zaznaczam tutaj, że używanie tej 100% siły mądrze, a nie zwykłe przepychanie się.
Kolana na worek - minimum 100
bieganie 2km
Walka z cieniem (intensywna walka z cieniem), często dochodziły ciężarki.
brzuchy - x 100

Ogólnie:

Zawodnicy w klubie bardzo przyjaźni o ile Ty okazujesz się dla nich przyjazny. Wielu Tajów od razu może wyrazić swoją pozytywną energię do Ciebie, jednak również jest wielu, że nawet się do Ciebie nie uśmiechną, a jest to u Tajów bardzo normalne. Wielu z nich jest niesamowicie skoncentrowana na treningu, na początku nie sądziłem, że paru z nich może być miła, jednak kiedy się zagada czy powalczy trochę to się okazują bardzo fajni.

Wadą klubu jest to, że płacimy za każdy dzień tyle samo. Czy poniedziałek czy niedziela gdzie z reguły nie ma treningu to i tak musimy płacić taką samą kasę. Zachorujesz? Nie ma to znaczenia, jeżeli zajmujesz miejsce w pokoju tzn, że musisz płacić. Nie da się nic z tym zrobić. Właścicielka jest bardzo miła jednak cięta na kasę. Kolejną wadą jest jedzenie, chociaż muszę przyznać, że się tam znacznie poprawiło... za pierwszym razem zdarzało mi się odchodzić od razu od stołu jak widziałem co podają. Teraz się trochę zmieniło, nawet od czasu do czasu można zjeść coś dobrego. Plusem jest to, że po każdym śniadaniu przyjeżdża facet i robi coś w stylu naleśników z pastą brzoskwiniową czy morelową  (ciężko zidentyfikować tą papkę), dodatkowo miał kurze jajka, które były niesamowicie dobre po dodaniu pieprzu i olejku. Pani z owocami również wpadała pod klub - ananasy, kokosy, mango, arbuzy i jeszcze parę innych wynalazków.  Jednak wieczorem już ich nie było, dlatego trzeba było iść do sklepu i sobie coś kupić. Przez 2 miesiące prawie codziennie jadłem Pataye (makaron, jajko + jakieś bajery). Jak poznałem trochę tajskiego to już sobie zamawiałem ryż z mięsem i było dobrze. Już nie martwiłem się o jedzenie.

Kolejnym minusem jest umiejscowienie klubu. Jest to dzielnica gdzie są położone same domy, nie jest to biedna dzielnica, jednak wiele nam to nie daje bo osoba, która jest tam pierwszy raz nie wie gdzie ma iść. Wszędzie trzeba taksówka dojeżdżać. Do Khao San - miejsca barów i klubów dojedziemy już za 8 zł. Pamiętajcie, żeby koniecznie wziąć wizytówkę klubu, bo nie łatwo trafić spowrotem.

Fotki i jakiś filmik zobaczycie na stronie klubu. www.kaewsamritgym.com

3. Niekomercyjny klub mojego kolegi

Treningi 7x w tygodniu

1.Wake up - 6:00
Bieganie - 10 km
klincz 30min - tam się zawsze zaczynało od klinczu. Po klinczu zawsze 50 zapaśniczych pompek
kompletny sparing - 15 min, 50% siły
tarcze - 4x5 min przed walką dochodziło na koniec 10 pompek + ewentualna dodatkowa runda tarcz
Worek 3-4x5min

brzuchy - 100

2. 16:00
Bieganie - 8km
Klincz 25-45 min, czasami nawet dochodzi do 60min jeżeli zawodnik jest przed walką. Często bywało, że zmienialiśmy się z innym Tajem, aby lepiej przygotować Petałiego(Taj, dzięki któremu tam trafiłem). Jeżeli Petałi mnie rzuci lub doprowadzi do ściągnięcia głowy to zmiana. Po klinczu zawsze 50 zapaśniczych pompek
kompletny sparing - 15 min, 50% siły
Tarcze 4-5x5min
Worek 3-4x5min

brzuchu - 100

Zapisałem w zeszycie jeden z treningów, który z nim przeprowadziłem, wyglądał następująco krok po kroku:

1.100 kolan na worek
2.50-100 front kicków na worek - szybkie, po jednym razie na każdą nogę.
3.Po 30 mocnych low kicków na każdą nogę
4.Klincz
5.Pompki
6.Skakanka 10 min, idealnie dobija łapy po klinczu i pompkach, siła rośnie niesamowicie. Warunkiem jest ciężka skakanka (0.4 kg).
7.Brzuchy x 100

W tym dniu akurat nie robiliśmy sparingów.

Teraz ciekawostka. W sobotę zapytałem się Petałiego co jutro robimy bo w niedziele wypadałoby gdzieś się wybrać... On na mnie spojrzał ze zdziwieniem i mówi: "To samo..., trening". Trochę zwątpiłem w życie w tym momencie ;D. Przed walką zawodnicy tego klubu trenują 21 dni bez żadnej przerwy. Zaraz pomyślicie - to niemożliwe, człowiek musi się regenerować itp itd. Trochę w tym prawdy jest, ale więcej w tych przesłankach złego niż dobrego(więcej o tym w artykule jak i ile trenować).

To prawda - Petałi czasami był niesamowicie zmęczony, często mu się nie chciało. I ja uważam, że przynajmniej jeden dzień powinien mieć wolny. Niestety jego trener mimo, że miał bardzo dobre serce to nie odpuszczał mu. Nawet kiedy był chory, bardzo chory to kazał mu trenować. Mówiłem mu, odpocznij 2 dni to od razu lepiej się poczujesz, on odpowiedział, że by chciał, ale trener mu nie pozwala. Chorował przez prawie tydzień. Dodatkowo przed walką musiał zrzucić 6-7 kg w 3 dni bo innej walki w kategorii w której normalnie walczy nie było. Przegrał tą walkę. Jak to możliwe, że aż tyle zrzucają? Używają specjalnych ubrań izolujących ciepło. Cała waga schodzi z wody.

Ogólnie:

Atmosfera w tym klubie jest niesamowicie ciepła, ludzie są również bardzo przyjaźni. Na pewno minusem jest brak miejsca, jeden ring na którym czasem ćwiczy czasem 10 osób. Pokazuje to prawdziwe życie tajskich zawodników. Masa dzieciaków latających po ringu i walczących, fajnie to wygląda jednak na początku dziwne ma się odczucia.. jednak nie jest ciężko się przyzwyczaić. Prawdziwy hardcore jest w klubach tego typu, kiedy to zawodnicy muszą spać na ringu:

Z rana zawsze Petałi lub ktoś inny walił w drzwi od pokoju więc ciężko było dalej spać, nie mówiąc o ciągłym biciu w tarcze. Wystarczyło, żebym wyszedł z pokoju a już miałem klub. U Petałiego nawet dzieciaki stale walczyły, klincz, sparing i tarcze na zmianę, bardzo mi się podobał taki sposób treningów. Brak czarowania z techniką. Po prostu czysta walka i praca nad siła ciosów. Sporą wadą byli słabi trenerzy i ich mała liczba, może dwóch umiało trzymać dobrze tarcze.

 

Trening po przerwie

Po każdej walce, każdy z zawodników robi sobie 6-7 dni przerwy, całkowitej przerwy od Muay Thai. Chyba, że mowa o Anuwacie...o którym powiem później

Jak wyglądał ich odpoczynek? Zdziwilibyście się jak ja się zdziwiłem :) Pewnego wieczoru wybraliśmy się z naszym Tajskim kolegą do klubu gdzie była grana tajska muzyka. Jedynymi obcokrajowcami byliśmy my. Co tam zobaczyliśmy? Naszych kolegów z klubu. Większość z nich piła tanią Whisky po której głową bolała już po kilku łykach, wielu z nich również paliło fajki ;D Nie tam, że jakieś leszcze sobie paliły, to byli bardzo dobrze zawodnicy. Po prostu tak odreagowywali... melanżem. Każdy zawodnik musi zrozumieć, że musi być taki czas kiedy zapomni o wszystkim i będzie się dobrze bawić...Obcokrajowcy nie znający Tajlandii mają zawyżone wyobrażenia o Tajskich zawodnikach jednak pamiętajmy, że to tacy sami ludzie jak my, którzy lubią się bawić. Wszyscy byli niesamowicie dobrzy i bardzo dobrze zrobieni ; )

 

Szkoda, że dopiero tam to zrozumiałem, że odpoczynek po walce jest tak ważny. W Polsce z moim kolegą Kurakiem,  po walce potrafiliśmy na następny dzień być już na treningu. Była to najgorsza rzecz, którą mogliśmy zrobić. Organizm szybko się zniechęca i ogólnie nie ma się ochoty do ciężkich, dobrych treningów.

Po przerwie, pierwsze parę dni treningu Tajów mnie więcej wyglądały następująco.
1 dzień. Bieganie z rana
2 dzień. bieganie i lekka praca worku ewentualnie tarcze, 10 % siły
3 dzień 2 treningi dziennie, tarcze lekko i worek lekko
4 dzień normalny trening

Pamiętam jak trener mi zawsze powtarzał "Up up" czyli, że coraz bardziej będę silniejszy z upływem dni i że nie mogę uderzać silnie bo się szybko wypalę i stracę ochotę do ćwiczeń.

Są to święte słowa. Weźcie je sobie do serca.

Trening Anuwata

Anuwat po walce odpoczywał 3 tygodnie, a przed walką przygotowywał sie 3-4 dni ;D. Pamiętam, że przed Slammem z 2009 roku, przygotowywał się 5-6 dni. Czy treningi miał ciężkie? Nie. Ma swoje lata, przewalczył swoje i po prostu mu się nie chce ćwiczyć jak kiedyś.

Jak wyglądał jego trening?
Na początku robił max 2 rundy po 5 min + jakieś ciężarki, ogólnie mówiąc się opieprzał ;D. Nen - trener Anuwata - zawsze go gonił jak po 2 rundach uciekał od tarcz. Skakanka to jakieś 10 min. Ogólnie rzecz biorąc nie ma za bardzo o czym opowiadać bo po prostu nie trenował. Pamiętam jeszcze, że przed slammem trochę klinczu robił.

A jak wyglądał jego trening jak był w życiowym sztosie?

Z rana wszystko robił jak reszta tylko tarcz robił:
-5x5 min z rana. W tym 2 rundy sam boks
-8x5 min popołudniu. W tym 3 rundy sam boks.

+ miał kozackiego trenera
Z takim trenerem jakim jest Nen nie dziwie się wcale, że nazywają go "The Iron Hands of Siam" - Żelazne ręce Tajlandii. Kluczem profesjonalizmu trzymania tarcz od boksu przez Nena było to, że musiałeś uderzać bez przerwy, nie dawał Ci chwili wytchnienia. Chyba, że po prostu się zmęczyłeś ostro, wtedy chwila przerwy. Układa cały czas tarcze wprost idealnie.

W ten sam sposób trenował Bovy, również zawodnik występujący na galach Slamm. Jednak Anuwatowi nie dorównywał.

Jak się sparowało i klinczowało z Anuwatem, Bovym i Hiroyą?

Z Anuwatem
stoczyłem tylko 1 rundę w sparingu na poważnie(sam boks), chociaż i tak nie używałem w 100% pełnej siły bo bałem się konsekwencji. Czemu tylko 1? Bardzo rzadko sparował. Przyznam, że sparowanie z nim nie należy do najprzyjemniejszych.
Deprymujące jest to, że całkowicie nie trzyma gardy, bawi się. Ciosy nagle wychodzą od zewnątrz lub z dołu. Nie można się czuć zbyt swojsko przy takim zachowaniu przeciwnika. Po prostu czujesz, że Cię lekceważy.

Co do klinczu było już lepiej, jest niesamowicie silny i ogarnięty, ciężko go wywrócić.

Anuwat jest bardzo pozytywną i zabawną osobą, lubi żartować i pomagać. Zawsze pomoże jeżeli się go o coś zapyta, a nawet poprosi o sparing. Na początku mojego pobytu jak zobaczył moją pseudo walkę z cieniem to od razu poświęcił mi około 15 min na pokazaniu jak się powinno bić. Wszystkie jego ciosy skupione są na wielkiej sile, skręty, lekkie pochylenia, ruchy nóg, kroki. Wiedza, która mi przekazał jest bezcenna i pamiętam wszystko czego mnie nauczył przez te 15 min, a nie były tego 2 czy 3 rzeczy.
Bovy

Przed walką robi bardzo dużo tarcz, tak samo jak Anuwat kiedyś, jest bardzo obowiązkowy
Sparing z Bovym nie nalezy do najcięższych, chociaż lekko nie bije.  Sparowałem z nim wiele razy. Bovy ma bardzo nieszczelną gardę, proste wchodzą jak nóż w masło. Jednak cały czas idzie do przodu, nawet jak dostaje.

W klinczu bez rewelacji, silny, ogarnia ale byli lepsi.

Bovy jest niesamowicie ciepła uśmiechniętą, serdeczną osobą. Szkoda tylko, że kompletnie nic nie mówi po angielsku.

Hiroya(18 lat)

Techniką, szybkością, ambicją przerasta każdego Taja w kaewsamrit. Na tarczach niesamowicie wyglądają jego ciosy. W Tajlandii w kaewsamrit trenuje od 12 roku życia, w wieku 16 lat zdobył mistrzostwo świata. 27 walk zawodowych w tym dwie przegrane. Ogólnie około 77 walk.
Hiroya w Tajlandii również chodzi do szkoły, co nie oznacza, że nie trenuje z rana. Wstaje o 4:30 żeby biegać i zrobić walkę z cieniem.

Jak się z nim sparowało? Ciężko.. tym bardziej, że byłem po przerwie. Wydolnościowo jest nie do zajechania, cały czas w natarciu. Idealny zawodnik. Stawiam na to, że kiedyś będzie mistrzem K1.

Co do klinczu to nie miałem problemu, jednak myślę, że dopiero od niedawna zaczął go trenować. W  K1 za bardzo nie jest mu potrzebny.

 

Komentarze  

 
0 #1 Aleksander 2011-09-14 14:19
SUPER ARTYKUŁ : )
Zazdroszczę Ci ;]
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Środa, 08.02.2012